Translate

30 września 2012

Witaj,

...*nie ważne kim jesteś i skąd przychodzisz...



Psychologiczny Gabinet 
specjalizuje się w pracy z osobami 
mającymi problemy w funkcjonowaniu osobistym 
i interpersonalnym, w całym cyklu życia. 
Koncentruje się na obawach związanych ze zdrowiem, 
które dotyczą emocji i zachowania osób dorosłych,
 dzieci i młodzieży oraz ich rodzin
Być może masz gorsze dni i potrzebujesz z kimś porozmawiać...
Może jesteś na życiowym, uczuciowym lub osobowościowym zakręcie i masz problemy "nie do rozwiązania"...
A może, po prostu, chcesz odzyskać swoje marzenia...

Kiedy czujesz, że wokół Ciebie nagle zrobiło się pusto. Masz wrażenie, że dłużej sam nie dasz już rady. Jesteś coraz bardziej osamotniony i niezrozumiany. Doświadczasz bezradności i braku wpływu na swoje życie. Nie widzisz przed sobą żadnej przyszłości. Twoi bliscy cierpią, a Ty nie wiesz jak im pomóc. Jesteś w pełni gotowy podzielić się swoimi problemami. Chcesz dowiedzieć się więcej, co jeszcze można zrobić. Pragniesz z całych sił wrócić, jak najszybciej, do normalnego funkcjonowania. Szukasz nowych rozwiązań w dotychczasowym życiu i mocno wierzysz, że mogę Ci pomóc - odwiedź koniecznie Psychologiczny Gabinet. Tutaj, w bezpiecznym i przyjaznym otoczeniu, zapewniającym anonimowość i pełną dyskrecję, znajdziesz kompleksową opiekę psychologiczną. 
Twoje oczekiwania będę starała się spełniać na miarę swojej wiedzy i dotychczasowych doświadczeń. W bardziej skomplikowanych przypadkach poproszę o pomoc zaprzyjaźnionych lekarzy i innych specjalistów. Obiecuję, że nikogo nie pozostawię bez pomocy. 


Zapraszam serdecznie wszystkich szukających wsparcia i rady  


Oczekuję na spotkanie
Małgorzata Podniesińska

gabinet2011@gmail.com

28 maja 2012

Dodaj swój komentarz



Witaj, kimkolwiek jesteś...

Jeśli to możliwe, dodaj swój komentarz (add a comment) po przeczytanym artykule lub napisz o czym chętnie byś przeczytał w kolejnym. Twoje opinie i sugestie są dla mnie bardzo ważne.



Pozdrawiam serdecznie
Małgorzata Podniesińska




14 maja 2012

Szczęście.....

...*szczęście jest czymś,
co przychodzi do naszego życia przez drzwi,
my nawet nie pamiętamy, aby zostawić je otwarte...

9 kwietnia 2012

Erytrofobia

Erytrofobia (łac. erythrophobia) lub zaczerwienienie twarzy (ang. facial blushing) jest interesującym klinicznym i psychologicznym fenomenem oraz zaburzeniem psychosomatycznym.


Narodziny erytrofobii

Proces czerwienienia się twarzy to pozostałość po przodkach, którzy często musieli stawać do walki. Przybierająca purpurową barwę twarz miała wyrażać  gotowość do starcia i tym samym wystraszyć przeciwnika. Nagłe czerwienie się ludzkiej twarzy nie zanikło i pojawia się w niektórych sytuacjach społecznych, np. podczas publicznych wystąpień, spotkań z obcymi ludźmi czy wtedy, gdy ktoś  przygląda się nam i nas ocenia.
Najczęściej fobia ta rozwija się u osób, którym w dzieciństwie nie okazywano miłości i które w efekcie tego w dorosłym życiu są emocjonalnie niedojrzałe, mają duże trudności w okazywaniu uczuć, w odczuwaniu spontanicznej radości z życia i w kochaniu innych ludzi. Typowe dla nich są także emocjonalne konflikty,

6 kwietnia 2012

Wielkanocne życzenia


Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych
 pełnych wiary, nadziei i miłości. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół oraz wesołego „Alleluja”


życzy
Małgorzata Podniesińska

5 kwietnia 2012

Przykładowe porady



Zapytanie (1)


Witam
Jestem straszną płaczką, jeśli ktokolwiek podniesie tylko na mnie głos z jakiegokolwiek powodu(nie ważne czy ma racje czy nie), jeśli nie wiem jak mam coś zrobić, kiedy się denerwuję, brakuje mi argumentów w tego typu podobnych sytuacjach. Prawie nie mogę powstrzymać łez, głos mi się łamie, nie mogę się uspokoić przez kilka minut, czasami nieco dłużej i chce mi się płakać na samo wspomnienie nerwowej dla mnie sytuacji. Nie wiem czy ma to coś z tym wspólnego, ale dodatkowo jestem nie asertywna, nie potrafię sprzeciwić się silniejszemu, uległa na prośby, potrafię zrobić coś dla kogoś ponad moje siły, tylko dlatego, że mnie poprosił. Zaczyna mnie to naprawdę frustrować, bo widzę jak bardzo jestem bezbronna, a ludzie lubią to wykorzystywać świadomie, bądź nie. Jak tak dalej pójdzie, to życie będzie mnie kopało po tyłku bardzo dotkliwie. Proszę mi powiedzieć czym to jest spowodowane i czy da się z tym jakoś walczyć?


Dziękuję i pozdrawiam
Maria


Porada (1)


Witaj Mario
Opisywana przez Panią sytuacja świadczy o dużej wrażliwości na ewentualne negatywne reakcje innych osób. Dyskomfort jaki odczuwa Pani w interpersonalnych sytuacjach, reagując na wszystkich możliwych poziomach swojej aktywności – poznawczym (jestem bezbronna, nie potrafię odmawiać, inni mnie wykorzystują), emocjonalnym (długie i intensywne przeżywanie przykrych sytuacji), fizjologicznym (drżący głos, ograniczenie płynności słownej) i behawioralnym (częsty, nadmierny płacz) może wskazywać na problem natury osobistej, jakim jest nieśmiałość, inaczej zwana społeczną niepewnością. Niektórzy ludzie stają się nieśmiali dopiero w dorosłym życiu, mimo, że nie byli tacy wcześniej. Osoba nieśmiała może być przerażona wewnątrz, ale nie okazuje tego na zewnątrz, wiecznie tłumiąc swoje myśli, uczucia i działania, ciągle żyjąc w niepewności jak jest postrzegana/oceniana przez innych. Nieśmiałość to podstępna forma społecznej nieporadności, która może się przerodzić w całkowicie hamującą fobię społeczną. Wachlarz wyjaśnień dlaczego jest się nieśmiałym jest bardzo szeroki i w tego typu poradzie trudno go zaprezentować. Podobne reakcje towarzyszą również stresowi, jaki być może pojawił się w Pani życiu. Jednak do ustalenie faktycznej przyczyny występujących problemów potrzebna jest bezpośrednia wizyta u psychologa. Zarówno nieśmiałość jak i stres (nawet najcięższe przypadki) udaje się zmniejszyć specjalnie dobranymi technikami , m.in. pomagającymi w kontrolowaniu napięć i nauce medytacji. Wymaga to jednak sporej pracy, zainwestowania czasu, energii i środków.


Pozdrawiam
Małgorzata Podniesińska

Więcej na temat nieśmiałości znajdzie Pani w moim artykule pt. "Nieśmiałość".




Zapytanie (2)



Witam serdecznie!
Pani Małgosiu, chciałabym zapytać w kontekście cytatu D.Mayers`a: "(…) z pieniędzmi jest jak ze zdrowiem - ich brak może czynić nieszczęśliwym… ale ich posiadanie nie gwarantuje już automatycznie szczęścia. Ludzie żyjący w nędzy są mniej szczęśliwi od zamożnych, gdy jednak zaspokoją swoje podstawowe potrzeby, dalsze bogacenie się już tylko w nieznacznym stopniu poprawia ich samopoczucie.”
Jak to odnosi się do sytuacji po utracie pieniędzy, gdy się je miało, bądź zdrowia po tym, gdy się je miało? To nie to samo, co nieposiadanie ich nigdy, prawda?


Pozdrawiam
Krystyna



Porada (2)


Witam serdecznie Pani Krystyno

Każda strata w naszym życiu, to wielkie przeżycie i prawie zawsze potrzebujemy więcej czasu aby się z nią „uporać”. Bywa, że jest to niezwykle trudne i sami nie potrafimy sobie poradzić. Dobrze, kiedy tuż obok mamy kogoś bliskiego, z kim możemy podzielić się swoim problemem, kogoś, kto nas nie tylko wysłucha i zrozumie, ale także wesprze emocjonalnie, materialnie lub w każdy inny dostępny sposób, czego wtedy tak bardzo oczekujemy. Ale, jak to w życiu bywa, w nieszczęściach często zostajemy sami… i wtedy w sobie musimy szukać siły, która pozwoli nam przetrwać, pokonać przejściowe problemy i żyć dalej. Niestety, nie zawsze jest to łatwe, ale prawie zawsze, możliwe. Hmm… nie wiem co by odpowiedział Mayers, ale ja myślę, że z jednej strony, to nie to samo - ponieważ ktoś, kto nigdy nie miał pieniędzy czy zdrowia, nie ma skali porównawczej bo brak mu jakichkolwiek doświadczeń w tej mierze. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę stan obecny w jakim znajdują się osoby, które straciły majątek czy zdrowie, to jest on taki sam jak osób, które nigdy nie miały ani zdrowia ani pieniędzy. Sądzę, że w sytuacji straty, w kontekście wypowiedzi Mayers`a, zamiast trwać w zgorzknieniu, trzeba jak najszybciej pogodzić się z zaistniałymi okolicznościami. Jeśli chodzi o utratę pieniędzy – wybaczyć samemu sobie, że tak się stało i na nowo, adekwatnie do posiadanych środków, zdefiniować swoje potrzeby. Natomiast w kontekście utraty zdrowia – nauczyć się kreatywnie żyć z chorobą, a nie tylko ją zwalczać. Jednym ze sposobów wydostania się z dżungli emocjonalnej, jaka z reguły nam wtedy towarzyszy, jest zmiana myślenia o przeszłości i napisanie swojej historii „na nowo”. A kiedy będziemy tworzyć swój „nowy” świat, pamiętajmy o zaaranżowaniu w nim jak najwięcej twórczych i radosnych miejsc, które z biegiem czasu staną się naszym azylem i skutecznym sposobem na pokonanie zaistniałych problemów. I… warto pamiętać, że zawsze istnieje ktoś, kto cierpi bardziej od nas, a prawdziwą radość przeżywa się tylko wtedy, gdy sprawia się ją innym.


Pozdrawiam
Małgorzata Podniesińska

Psychicznie chorzy nie muszą być gorsi od innych

U Pana Cogito


Pokojowe i kucharki, ogrodnicy, kelnerzy, recepcjoniści - niemal wyłącznie chorzy na schizofrenię, albo dotknięci innymi psychozami. Na pierwszy rzut oka nic go nie odróżnia od innych pensjonatów: wysoki standard, ładne wnętrza, znośne ceny. Naprawdę trudno domyślić się, że większość obsługi - to osoby po kryzysach psychicznych. Dla gości to bez znaczenia; im - praca pozwala odzyskać równowagę.

Pensjonat "U Pana Cogito" w Krakowie

To nośnik nadziei. Symbol szybkiego dochodzenia do zdrowia; pokonywania uprzedzeń, stereotypów i mitów, którymi przez lata obrosła schizofrenia - nie ma wątpliwości dr Andrzej Cechnicki, psychiatra z Collegium Medicum UJ, a zarazem wiceprzewodniczący Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej. Dzięki jego staraniom w 2003 r. powstał Zakład Aktywności Zawodowej - w formie pensjonatu.
Nazwano go "U Pana Cogito". Mieści się w neorenesansowym budyneczku, ledwie kilka kroków od Rynku Dębnickiego. Ludzie z chorą psychiką zawsze pozostawali na marginesie rynku pracy.